
„Wszyscy chodzą w kapeluszach, a ja chodzę w czapce. Wszyscy wpisują się w środku, a ja na ostatniej kartce” – pozdrowienia takiej treści wpisywały w pamiętnikach nasze mamy, a może i babcie. Trudno uwierzyć, że kapelusze były kiedyś równie popularne jak dziś czapki. Przecież dla nas kapelusz jednoznacznie kojarzy się z ekstrawagancją, arystokracją, bohemą, stylistami, celebrytami i… kominiarzami.
Mimo że kapelusze utraciły swoją dominację – nie są produktem masowym, stały się czymś w rodzaju wisienki na torcie – nadają charakteru, pikanterii prostym zestawom ubrań. Taki, np. kaszkiet potrafi zamienić zwykły żakiet do pracy w wyzywający mundur. Dzieje się tak po części za sprawą kolorowych gazet i plotkarskich portali internetowych, które publikują zdjęcia gwiazd, które prześcigają się w eksperymentowaniu z wyzywającymi kapeluszami. Napiszmy to wprost: kapelusz jest dla osób, które lubią zwracać na siebie uwagę (słynną kolekcjonerką kapeluszy była aktorka Hanka Bielicka) lub chcą to zrobić w konkretnej chwili, np. kibice, którzy ubierają ogromne biało-czerwone kapelusze. Wyjątkiem jest jedynie cylinder kominiarski, który jest nie tylko częścią codziennego uniformu kominiarza, ale świadczy także o doświadczeniu. Tylko mistrz kominiarski może nosić cylinder – czeladnik nosi melonik, a uczeń keplik.
Najbardziej znanym świętem kapeluszy są prestiżowe wyścigi konne w Ascot w Anglii. Trudno orzec, czy są to bardziej zawody sportowe, czy wielka parada kapeluszy połączona z piknikiem. Każdy przychodzi tam z kapeluszem na głowie. Oczywiście im kapelusz jest bardziej szokujący, odważny, fantazyjny, tym więcej jest tematów do plotek. Najwięcej domysłów i spekulacji wzbudza kapelusz królowej Elżbiety II, mimo że zawsze jest stonowany – trudno zrozumieć angielską arystokrację.
Kariera kapeluszy może jeszcze zatoczyć koło i znów staną się one tak popularne, że chodzenie w czapce będzie szczytem odwagi. Tymczasem przed Sylwestrem czeka nas dylemat: czy ubrać kapelusz w stylu lat dwudziestych jakie nosiły kobiety w filmie „Wielki Gatsby”, a może beret à la Che Guevara albo klasyczny Stetson?
Należysz do Klubu 3D White?
Zaloguj się, zobaczysz więcej!
Teraz produkty blend-a-med i Oral-B możesz kupić w sklepach internetowych: